Taka cisza, takie kino, taki film...

W piętek zapadła  w  naszym domu cisza!
Cisza, która aż przeszkadzała...
Cisza spowodowana weekendowym wyjazdem Jaśka do dziadków.
Ten weekend należał więc do nas  -  do nas jako małżeństwa...

Jak dzicy korzystalimy z każdej chwili!
Już nie pamiętam kiedy ostatni raz wróciliśmy do domu nad ranem, kiedy ostatni raz jedliśmy śniadanie o 12 w południe... Kiedy w ogóle wychodziliśmy z domu późną wieczorową porą...
Ten weekend pozwolił nam   poczuć się znów beztrosko, młodzieńczo...
I choć osobnik w brzuchu przypominał osobie, to i tak czułam się jak kiedyś!

(Ale weekend zdecydowanie nam wystarczył - w niedzielę stęsknieni pędziliśmy do Polski odebrać naszego skarba kłócąc się o to kto go pierwszy przytuli...Znacie to uczucie? )

Korzystając z tego wolnego weekendu odwiedziliśmy między innymi świetne kino!(kolejne miejsce, które warto odwiedzić będąc w Berlinie)

 Kino inne od wszystkich, takie w którym nie tylko można cofnąć się w czasie, ale i poczuć wyjątkową atmosferę! Kino, w którym zamiast na niewygodnych fotelach można rozłożyć się na kanapie i w razie nudnego filmu sobie przysnąć ;)
Kino bardzo kameralne, takie w sam raz na randkę albo dla odludków ;)

                                            źródło


Obejrzeliśmy godny polecenia fiml "Gone Girl" (Zaginiona dziewczyna)! Fabuła w sam raz na mrocznę randkę :) (Ale nie pierwszą, bo chłopak się może zdecydowanie wystraszyć!;))


Później nocne jedzonko i grzeczny powrót do domu!

I już marzy mi się kolejny taki weekend!:)

Pięknego tygodnia!

Ol(g)a

Rodzinna wizyta u ginekologa

Kochani, witamy Was przeserdecznie w nowym roku i życzymy Wam samych cudownych dni, zdrowia i jak najmniej stresu.

Dla nas ten rok będzie wyjątkowy, tak samo jak wyjątkowy był rok 2011, w którym na świecie pojawił się Janek!
Mam nadzieję, że Was też z jakiegoś powodu cieszą nadchodzące miesiące :)

Za tydzień połowa ciąży będzie już za nami! Mam wrażenie, że w drugiej ciąży czas leci jakoś inaczej, szybciej... Czasami myślę nawet, że do tej "drugiej" podchodzi się jakoś tak z przymrużeniem oka, lekko lekceważąco.... Ale to chyba całkiem naturalne!?

W 17tyg. ciąży zorganizowałam nam rodzinna wizytę u ginekologa! Czekałam na ten moment z utęsknieniem, bo chciałam aby moi chłopcy też usłyszeli serduszko maleństwa, aby zobaczyli je na ekranie...aby przeżyli to razem ze mną!

Samo już wejście z nimi do kliniki było dla mnie przeżyciem, bo przecież jeszcze tak niedawno chodzilam tam z brzuchem, w którym był Jaśko, a teraz ten chłopczyk ściskał mnie za rękę i szedł poznać swojego brata! (Tak, tak - będziemy mieli synka!!;) )

Wizyta przebiegła cudownie, Jaśka interesowało wszystko (nawet żel na moim brzuchu) stawiał bardzo mądre pytania, na które lekarz świetnie mu odpowiadał! Przypatrywał się z ciekawością małemu człowiekowi na ekranie i z dumą przyjął kolejne zdjęcie usg do swojej kolekcji!

Ktoś ze znajomych zdiwił się, że zafundowałam Jaśkowi taką rozrywkę... bo jak to z dzieckiem do ginekologa??
A co w tym dziwnego?
Przecież badanie wykonywane jest przez brzuch i nie ma w tym nic krępującego...Wszystkim przyszłym mamom polecam wręcz taki  wspólny "wypad" do gin., bo osobiście uważam, że takie wycieczki nie tylko wzbogacają, rozwijają, ale również scalają i umacniają więzi rodzinne!

Jestem też zdania, że rodzice w przypadku ciąży  powinni darować sobie opowiastki o bocianach, kapustach itp. i szczerze rozmawiać ze swoimi dziećmi na temat miłości i tego skąd się biorą dzieci!

Dla Jaśka to nie jest tajemnica, nie zna oczywiście najmniejszych szczegółów i całej historii ludziekiego poczęcia , ale jest swiadomy faktu, że jego brat nie zostanie przyniesiony przez bociana ;)




Aktualności

Nie wiem jak Wy, ale my z utęsknieniem czekamy na śnieg! Marzy nam się już wyprawa na sanki, wspólne budowanie bałwana...!
Zimy niestety jak na razie nie widać! Temperatura na plusie i aż się nie chce wierzyć, że już niedługo święta!

W przeciwieństwie do większości lubię poniedziałki, bo mam wolne, nigdzie nie muszę się śpieszyć i tym samym możemy sobie z Jaśkiem najpierw pozwolić na leniwe szykowanie do przedszkola, a póżniej na powolny spacer do niego! Dziś zabrałam ze sobą aparat, ale mojemu wulkanowi energii nie jest tak łatwo pstryknąć fotkę, więc w ostateczności udało mi się wykonać tylko kilka zdjęć!




Zaczął się 16 tydzień mojej ciąży, brzuszek średnio widoczny, ale ubrałam dziś już spodnie ciążowe żeby wczuć się w sytuację;) Zaczęłam przeglądać też strony internetowe w celu zakupienia kilku gadżetów dla dzidiusia, co oznacza, że wróciłam do całkowitej formy;)
W następnym tygodniu mam wizytę u lekarza, na którą zabieram Jaśka i jestem tym mega podekscytowana, bo chcę zobaczyć jego wyraz twarzy podczas oglądania dzidiusia:)  No i mam nadzieję, że będziemy już na 100% wiedzieci co tam w brzuszku siedzi!


Macie już ubrane choinki? Bo mnie kusi żeby już dziś zakupić i przystroic!:)

Pozdrawiam

Ol(g)a