Podsumowanie roku

Konczacy sie za kilkanascie godzin rok obfitowal w wiele pieknych wydarzen, ktorych korzystne skutki bede odczuwala przez wiele lat;)
Chodzi mi przede wszystkim o narodziny mojego upragnionego, wymarzonego syna! To bylo niewatpliwie najawzniejsze i najpiekniejsze wydarzenie tego roku! Cos, co pozwoli na to by rok 2011 zostal uznany przeze mnie za najcudowniejszy rok mojego zycia.
Oprocz narodzin Jaska zdecydowalismy sie takze na kupno domu, czego skutki bede rowniez odczuwala przez najblizsze 15 lat splacajac co miesiac rate kredytowa ;D

Reasumujac- syn jest, dom sie buduje, maz nadal kocha, rodzina zdrowa - lepiej byc nie moze!

Zarowno sobie - jak i Wam kochachane Mamuski, zycze aby rok 2012 byl rownie piekny jak ten!


Jasko liczacy straty i zyski 2011roku;)

Piosenka dla Mam

Jasko jak tylko slyszy te piosenke rytmicznie rusza tyleczkiem i sie cieszy;)

Posluchajcie :

Wszedzie dobrze, ale najlepiej w domu ;)

Swieta byly piekne, rodzinne, inne niz co roku, ale - nie ma co ukrywac - meczaca. Meczace sa podroze z dzieckiem, meczace jest rozpakowywanie, meczace jest zajmowanie sie dzieckiem w obcym domu, gdzie wszystko dla malucha jest mega interesujace. W przeciagu trzech dni zrobilismy tysiac kilometrow. Najpierw z Berlina do mojego rodzinnego miasta gdzie spedzilismy dwa dni, w wigilie 300km kretymi dorgami do Kolobrzegu, gdzie mieszka moja siostra i nastepnego dnia znowu do rodzinnego miasta i z powrotem do Berlina. Jasko oczywscie sie rozchorowal i zaraz po powrocie do domu musielismy szukac lekarza, co nie bylo takie latwe, bo wszyscy sobie urlopy porobili. Na szczescie to tylko infekcja wirusowa i jest juz duzo lepiej. I odnosnie lekarza, a wlasciwie przychodni chcialabym dzisiaj napisac ;)
Zazwyczaj praktyki do ktorych chodzimy wygladaja tak samo. W poczekalni rzucone kilka zabawek, kon na biegunach, przewijak i wsio. A ta przychodnia milo nas zaskoczyla, tym bardziej, ze ulokowana jest w niezbyt porzadnej dzielnicy. Zaskoczyla nas swoim przemyslanym wystrojem. Poczekalnia, gabinety, toalety - wszystko bylo urzadzone w klimacie morskim. Nawet pomieszczenia mialy swoje nazwy : " Zdrowa rybka" "Oslabiony delfinek" "Pokoj marynarza", ale co najwazniejsze w poczekalni na samym srodku stal drewniany statek, w ktorym dzieciaki mogly sie bawic. Nawet jasko byl nim zafascynowany ;) Oprocz statku - piaskownica z prawdziwym pisakiem! Zeby wszystkie przychodnie byly tak przystosowane dla maluchow byloby cudownie!



Pozdrawiam
Ol(g)a