Ziiiiimnoooo

No i trzeba zaopatrzyc Jaskowa garderobe w zimowe ciuczki.

Kupilismy juz dwie kurteczki, buciki, czapeczke, rekawiczki, kilka sweterkow. Sasiadka- Babcia wydziergala dla niego specjalny zimowy dresik i czapeczke. Teraz jestesmy na etapie poszukiwania kombinezonu. Musimy sie tez zaopatrzyc w spiworek do wozka. Obecnie mamy z polarku, ale mam wrazenie, ze on jest w sam raz na jesienne spacery, a na te zimowe potrzebujemy z futerkiem z lamy.

Jak pomysle o ubieraniu Jaska w te wszystkie wartstwy, to mam az gesia skorke! Juz teraz jestem spocona prze kazdym wyjsciem na spacer! Czy Wasze dzieci tez nie lubia sie tak ubierac?

Nauka czytania


Po przyczytaniu kilku artykulow na temat przyswajania wiedzy przez male dzieci, postanowilam, ze zaczne z Jasiem zabawe w nauke czytania :) Przekopalam w tym celu internet i znalazlam na ten temat mnostwo informacji. Jedna z metod zainteresowala mnie szczegolnie. Jest to metoda Glenna Domana- amerykanskiego terapeuty. Do zabawy tej nalezy sie odpowiednio przygotowac. Ja w tym celu zakupilam juz gotowy zestaw slow(mozna kupic na allegro), ale spokojnie mozna tez wykonac kartoniki samemu. Zabawa polega na tym, zeby po prostu kilka razy dziennie podczas zabawy, w momenci, kiedy dziecko jest radnosne, pokazac tabliczke z odpowiednim napisem. Na kazdy dzien musimy miec przygotowany inny zestaw slow.
Zabawa ta uczy dziecko globalnego czytania i nie mozemy zapomniec, ze to wlasnie ma byc zabawa! Nic na sile. Nie mozemy dziecka katowac. Wszystko ma trwac zaledwie kilka minutek. Jesli Jasko nie ma ochoty, nie mecze go! To ma byc dla nas przyjemnosc!
Warto sprobowac- na pewno dziecku nie zaszkodzi!

Zachecam do przeczytania lektury "Jak nauczyc male dziecko czytac" ( do sciagniecia w formie pdf na chomikuj.pl), ktora to w szczegolowy sposob opisuje metode Domana.


P.S. Jasiowi zabawa poczatkowo bardzo smakowala. Teraz - nauczona wlasnmy doswiadczeniem, trzymam kartoniki z dala od niego!

czolgista



Od kilku dni Jasiu czolga sie po podlodze. najpierw pokonywal male odleglosci, a teraz...a teraz to potrafi juz nawet przyczolgac sie przez cale mieszkanie. Caly dzien mnie sledzi;) Gdzie ja- tam zaraz jest Jas. Nawet nie sadzilam, ze mozna sie tak szybko czolgac;) Jest w tym swietny! A ja jestem znowu z niego dumna!
Najbardziej na tym czolganiu Jasie ucierpial kot. Bo:
po 1. jest przez Jasia ganiany (a jak juz go dopadnie, to i wyszarpany)
po 2. jego miski z jedzonkiem musza byc teraz wysoko stawiane i tym samym nie ma ciaglego dostepu do jedzonka( a dla Klakierka, to chyba najwieksza tragedia)
po.3. Jasiu przygarnal sobie wszystkie jego zabawki

Ale za to w nagrode Klakierek moze spac w foteliku Jasia- niech tez ma cos od zycia:)

Cudownie jest patrzec jak rozwija sie dziecko, Kazdy dzien daje cos nowego...Niech te chwile trwaja wiecznie! Amen ;)